Prowadzenie pojazdu po użyciu marihuany – art. 87 §1 k.w.

Tekst niniejszy nie propaguje sposobu uniknięcia odpowiedzialności za jazdę po użyciu jakiegokolwiek środka psychoaktywnego. Dotyczy prawa do rzetelnego procesu i zasady adekwatnej reakcji karnej, a nade wszystko prawidłowej wykładni przepisu art. 87 §1 kodeksu wykroczeń. Podkreślam, że co do zasady uważam za konieczne karanie kierowców z premedytacją stwarzających w ten czy inny sposób zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Jednocześnie jednak jako jeden z tychże uczestników ruchu muszę zauważyć, że niektórzy dopuszczają się na drodze niebezpiecznych zachowań, nie dających się wytłumaczyć użyciem jakiegokolwiek środka, ani nawet brawurą czy skłonnością do ryzyka – które to zachowania nie są ścigane w ogóle, ewentualnie zauważa się je, gdy już doprowadzą do tragedii. Natomiast ściga się z niezrozumiałą determinacją zachowania, które przy prawidłowej wykładni ustawy nawet formalnie nie spełniają znamion wykroczenia.

Przestrzegam przy okazji przed bezrefleksyjnym powieleniem opisanej procedury, albowiem może się ona zakończyć uniewinnieniem w ściśle określonych uwarunkowaniach faktycznych i proceduralnych (i to nie zawsze).

Teraz tytułem wprowadzenia parę cytatów, które krótko, treściwie i w sposób praktyczny opisują problem (bez wywodów prawnych).

„W Polsce nie jest istotne, ile nanogramów metabolitów THC na 1 ml krwi ma we krwi zatrzymany kierowca – czy 200 (ilość występująca krótko po zażyciu) czy 5 – po kilku lub kilkunastu godzinach. I tak można stracić prawo jazdy. Mało tego – teoretycznie nie powinno się prowadzić nawet do kilku miesięcy po zapaleniu, bo tak długo mogą się utrzymywać we krwi metabolity THC.”

Źródło: Palisz marihuanę? To zapomnij o… Lista prawnych zakazów po zapaleniu jointa – natemat.pl

„Adwokaci wskazują, iż wobec braku możliwości diagnostycznych i powszechnej nierzetelności opiniowania każda taka sprawa w Polsce skazana jest na przegraną i to z góry – ponieważ fakt nierzetelności i braku narzędzi diagnostycznych jest również blisko związany z niewiedzą sędziowską w tej sprawie.”

Źródło: Prowadzenie pojazdów pod wpływem – new.wolnekonopie.org

O ile z ogólną konkluzją pierwszego cytatu mogę się zgodzić (choć ujęcie kwestii technicznych budzi w nim pewne zastrzeżenia), o tyle z drugim już nie tak kategorycznie – a to z uwagi na treść prawomocnego wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie w sprawie, w której ostatnio byłem obrońcą (choć zgodzę się, że łatwo nie było, a analiza orzecznictwa nie nastrajała optymistycznie).

Stan faktyczny sprawy był następujący.

W trakcie kontroli drogowej na rutynowe pytanie o przyjmowanie środków odurzających, mój Klient Pan X.Y. oświadczył lojalnie, że dwa dni wcześniej w godzinach wieczornych palił marihuanę w ilości 0,5 grama. W związku z tym Pana X.Y. poddano badaniu na zawartość środków odurzających w ślinie urządzeniem DrugTest 5000 – z wynikiem pozytywnym dla THC. Następnie zatrzymanemu odebrano prawo jazdy za pokwitowaniem i po przekazaniu pojazdu wskazanej przez niego osobie, udano się z nim do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, gdzie pobrano krew do dalszych badań. Próbka krwi pobrana od X.Y. została poddana badaniu na obecność środków działających podobnie do alkoholu. W wyniku tego badania we krwi stwierdzono obecność delta9tetrahydrokannabinolu (THC) w stężeniu 1,5 ng/ml oraz jego metabolitu (THCCOOH) w stężeniu 5 ng/ml.

W zaistniałej sytuacji po przesłuchaniu obwinionego z udziałem obrońcy skierowano do właściwego Sądu Rejonowego wniosek o ukaranie obwinionego X.Y. za wykroczenie z przepisu art. 87 §1 kodeksu wykroczeń.

Sąd Rejonowy wydał wyrok nakazowy uznając, że okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości – wobec czego przyjął kwalifikację z art. 87 §1 kodeksu wykroczeń (dalej powoływanego jako k.w.) i za czyn ten na mocy powołanego przepisu wymierzył obwinionemu karę 3.000 (trzech tysięcy) złotych grzywny; nadto na mocy art. 87 §3 k.w. i art. 29 §1, §2 k.w. orzekł środek karny w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 1 roku, na koniec zasądził od obwinionego na rzecz Skarbu Państwa koszty sądowe w łącznej kwocie 370 zł.

Na tym etapie postępowania działając jako obrońca obwinionego X.Y. złożyłem sprzeciw od opisanego wyżej wyroku nakazowego – podnosząc, że w świetle wyników badań naukowych (w szczególności stwierdzonego faktu, że okres półtrwania THC w organizmie może wynosić nawet kilkadziesiąt godzin po użyciu środka odurzającego – przy czym brak już w tym czasie rzeczywistego oddziaływania psychoaktywnego) sprawa bynajmniej nie jest oczywista i wymaga rozpoznania na zasadach ogólnych. Wyrok nakazowy utracił więc moc i został wyznaczony termin rozprawy.

Na rozprawie złożyłem wniosek o dopuszczenie dowodu z uzupełniającej opinii biegłych na okoliczność ustalenia m. in. dokładności pomiaru stężenia THC we krwi (margines błędu), jak długo po zakończeniu palenia marihuany THC utrzymuje się we krwi w stężeniu powyżej granicy oznaczalności, oraz jaki jest dolny próg stężenia THC we krwi poniżej którego skutki zaburzeń psychomotorycznych nie występują (ewentualnie są porównywalne do tych, które występują przy stężeniu poniżej 0,2 promila alkoholu etylowego we krwi). Trzeba tu zaznaczyć, że opinia biegłego toksykologa sporządzona w sprawie istotnie wydawała się niepełna, m. in. nie wyjaśniała kwestii istotnych w aspekcie znamion wykroczenia zarzuconego obwinionemu.

Sąd postanowił jednak oddalić wyżej opisany wniosek dowodowy obrońcy, albowiem w ocenie Sądu okoliczności, które miałyby być wykazane nie miały znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, a to z uwagi na znamiona wykroczenia z art. 87 § 1 k.w.

Zaraz potem nastąpiło zamknięcie rozprawy i ogłoszenie wyroku, który w zakresie rozstrzygnięcia o winie i karze w zasadzie odpowiadał wyrokowi nakazowemu (3.000 zł grzywny i rok zakazu prowadzenia pojazdów), natomiast – co oczywiste – koszty postępowania wzrosły z kwoty 370 zł do kwoty 1400 zł.

W tej sytuacji obrońcy pozostało jedynie złożenie wniosku o doręczenie pisemnego uzasadnienia wyroku.

Z uwagi na treść uzasadnienia Sądu Rejonowego co do oddalenia na rozprawie wniosku dowodowego o uzupełniającą opinię biegłego nie było specjalnym zaskoczeniem, że w doręczonym uzasadnieniu wyroku znalazło się stwierdzenie:

„Z ustalanego w sprawie stanu faktycznego wynika, że w czasie gdy obwiniony prowadził pojazd w jego krwi znajdował się związek chemiczny THC w stężeniu 1,5 ng/ml, który powodował że skutki zaburzeń psychomotorycznych były porównywalne do tych, które występują podczas prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu etylowego w stężeniu równym lub poniżej 0,5 ‰. Obwiniony znajdował się więc w stanie po spożyciu środka działającego podobnie do alkoholu. Należy również wskazać, że w kontekście omawianego typu czynu zabronionego bez znaczenia jest ewentualna okoliczność, że użyty środek nie miał żadnego realnego wpływu na zdolność kierowcy do prowadzenia pojazdu mechanicznego, gdyż ustawodawca w art. 87 § 1 k.w. zdecydował się na penalizację jedynie faktu znajdowania się wskazanej substancji w organizmie.”

W mojej ocenie nie sposób zgodzić się z powyższą wykładnią przepisu art. 87 §1 kodeksu wykroczeń. Nawet bowiem przyjmując zaprezentowaną przez Sąd interpretację omawianego przepisu że bez znaczenia jest ewentualna okoliczność, iż użyty środek nie miał żadnego realnego wpływu na zdolność kierowcy do prowadzenia pojazdu mechanicznego, gdyż ustawodawca w art. 87 § 1 k.w. zdecydował się na penalizację jedynie faktu znajdowania się wskazanej substancji w organizmie nie można przyjąć, że oznacza to rezygnację z oznaczenia dolnego progu stężenia THC chociażby ze względu na wykładnię językową art. 87 §1 k.w. Wszak przepis ten penalizuje prowadzenie pojazdu „w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka”.  Jak wynika z definicji art. 46 ust. 2 Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (tj. z dnia 25 marca 2016 r. – Dz.U. z 2016 r. poz. 487) stan po użyciu alkoholu zachodzi, gdy zawartość alkoholu w organizmie wynosi lub prowadzi do stężenia we krwi od 0,2‰ do 0,5‰ alkoholu albo obecności w wydychanym powietrzu od 0,1 mg do 0,25 mg alkoholu w 1 dm³. Jakkolwiek dla „podobnie działającego środka”  ustawa nie przewiduje analogicznej definicji dolnej granicy dopuszczalnego stężenia nie można tym samym przyjąć, że oznacza to rezygnację z tejże dolnej granicy (a tym samym penalizację jakiegokolwiek minimalnego stężenia THC we krwi).

Po pierwsze stałoby to w sprzeczności z wykładnią językową – przedmiotowy środek ma działać podobnie jak alkohol, zatem musi istnieć próg stężenia, poniżej którego wpływ środka jest pomijalny i porównywalny do występującego przy stężeniu poniżej 0,2 promila alkoholu etylowego we krwi (i w tym zakresie występuje brak penalizacji). Tu należy nadmienić, że w dostępnej literaturze przedmiotu podaje się np., że u kierowców u których stwierdzono stężenie THC poniżej 5 ng/ml ryzyko spowodowania wypadku drogowego nie jest większe niż w przypadku kierowców nie będących pod wpływem jakiegokolwiek środka odurzającego. Jest to zatem okoliczność, którą w braku progu ustawowego należy każdorazowo zweryfikować przy pomocy dostępnych środków dowodowych – w tym przypadku opinii biegłego toksykologa.

Po drugie, interpretacja art. 87 §1 k.w. zaprezentowana przez Sąd Rejonowy w nieuzasadniony sposób premiowałaby sprawców wykroczenia, u których stwierdzenie wartości granicznej 0,2 promila alkoholu etylowego we krwi w połączeniu ze stwierdzeniem istnienia błędu pomiarowego powoduje faktyczną bezkarność wskutek uwzględnienia zasady in dubio pro reo. To z kolei z pewnością stoi w sprzeczności z wykładnią celowościową omawianego przepisu.

Wobec powyższego po konsultacji z Klientem (który nadal nie poczuwał się do winy) postanowiłem złożyć apelację od omawianego wyroku.

Moja apelacja zarzucała więc  przede wszystkim naruszenie przepisu prawa materialnego, a to art. 87 §1 k.w. – poprzez błędną interpretację polegającą na przyjęciu, że z uwagi na znamiona wykroczenia stypizowanego tym przepisem nie mają znaczenia żadne z okoliczności wskazanych w opisanym wyżej wniosku dowodowym obrońcy obwinionego, a nadto obrazę przepisów postępowania (w tym zasady in dubio pro reo), co skutkowało błędnymi ustaleniami faktycznymi polegającymi m.in. na przyjęciu, że:

-gdyby obwiniony zażył 0,5 grama marihuany dwa dni przed kontrolą drogową wysoce nieprawdopodobne byłoby wystąpienie pozytywnego wyniku testu na obecność THC we krwi (które to ustalenie pozostaje w oczywistej sprzeczności z wynikami dostępnych badań naukowych),

-obwiniony miał świadomość, że prowadzi samochód po użyciu środka działającego podobnie do alkoholu i godził się na to, podczas gdy z ujawnionego materiału dowodowego wynika, że obwiniony nie mógł mieć takiej świadomości.

Ponadto w apelacji powołano literaturę przedmiotu (wyszczególnioną na końcu niniejszego tekstu) zawierającą wyniki badań naukowych, z których wynikało, że opinia biegłego toksykologa sporządzona w sprawie jest co najmniej niepełna, a niektóre ustalenia faktyczne Sądu I instancji istotne dla rozstrzygnięcia są bezzasadne.

Jednakowoż mając w pamięci szereg artykułów internetowych (w tym te powołane na wstępie)  traktujących o problemie, jak również analizę przeważających w orzecznictwie trendów nie liczyłem na jakiś spektakularny sukces (oczekiwania ograniczały się co najwyżej do uchylenia wyroku z przyczyn proceduralnych, co mogłoby otworzyć drogę do jakichś korzystnych ustaleń biegłego).  Z mojej strony było to więc głównie niepragmatyczne działanie „dla zasady” (a wiadomo jak ono się zwykle kończy).

Tym większe więc było moje zaskoczenie, gdy po rozprawie apelacyjnej Sąd Okręgowy w Krakowie ogłosił wyrok: na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę obwinionego zaskarżony wyrok Sądu Rejonowego został zmieniony w całości w ten sposób, że na podstawie art. 5 §1 pkt 2 k.p.w. w zw. z art. 62 §3 k.p.w. oraz art. 119 §2 pkt 1 k.p.w. uniewinniono obwinionego od zarzuconego mu czynu, a kosztami sądowymi za obie instancje obciążono Skarb Państwa.

W uzasadnieniu Sąd odwoławczy stwierdził, że zasadny jest podniesiony w apelacji zarzut obrazy przepisów prawa materialnego, a to art. 87 §1 k.w. – ponieważ Sąd Rejonowy uznał obwinionego za winnego tego, że prowadził pojazd mechaniczny znajdując się w stanie po użyciu środka działającego podobnie do alkoholu tj. THC w stężeniu 1,5 ng/ml, co odpowiada stężeniu 0,5‰ lub niższemu alkoholowi we krwi. Oznacza to, iż obwiniony znajdował się w stanie po użyciu środka odurzającego działającego podobnie do alkoholu o stężeniu odpowiadającym stężeniu alkoholu powyżej 0,00‰ do 0,5‰. Takie ustalenie oznacza, że poziom stężenia środka odurzającego mógł też znajdować się na poziomie odpowiadającym stężeniu alkoholu w przedziale 0,01‰ do 0,19‰ alkoholu.

Dalej Sąd Okręgowy wskazał, że aby przyjąć stan „po użyciu” innego podobnie do alkoholu działającego środka, należy ustalić iż stężenie tego środka wpływa na zdolności psychomotoryczne kierowcy w sposób porównywalny do ilości alkoholu o stężeniu 0,2‰ do 0,5‰ alkoholu we krwi. Tymczasem jak już wyżej zaznaczono w przedmiotowej sprawie Sąd Rejonowy ustalił, iż wartość 1,5 ng/ml substancji THC w organizmie obwinionego odpowiadała stężeniu 0,5‰ lub niższemu alkoholu we krwi. Z ustaleń Sądu Rejonowego wynikało więc, iż stężenie THC w organizmie obwinionego mogło odpowiadać stężeniu alkoholu we krwi poniżej 0,2‰, a takie stężenie alkoholu nie jest „stanem po użyciu alkoholu”, a więc prowadzenie pojazdu przy takiej ilości środka odurzającego w organizmie nie stanowi wykroczenia z art. 87 §1 k.w.

Co równie istotne Sąd Okręgowy podkreślił, że zakaz reformationis in peius (art. 434 §1 k.p.k.) powoduje ograniczenie możliwości orzekania sądu odwoławczego nawet, jeśli prowadzi to do kolizji z trafną represją karną i zasadą prawdy materialnej, a w przedmiotowej sprawie zakaz ten (art. 434 §1 k.p.k. w zw. z art. 109 § 2 k.p.s.w.) obowiązuje gdyż apelację wniesiono wyłącznie na korzyść obwinionego. W takim wypadku Sąd Odwoławczy nie może w żadnym aspekcie pogorszyć sytuacji obwinionego, ani też w tym celu uchylić orzeczenia i przekazać sprawy do ponownego rozpoznania. Odnosi się to do kwestii odpowiedzialności karnej oskarżonego (obwinionego), a zwłaszcza do ustaleń faktycznych w przedmiocie sprawstwa (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4.02.2000 r. V KKN 137/99, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2.03.2005 IV KK 8/05). W przedmiotowej sprawie Sąd I instancji zarówno w opisie czynu jak i uzasadnieniu ustalił, iż poziom stężenia THC w organizmie obwinionego wynoszący 1,5 ng/ml odpowiada stężeniu alkoholu 0,01‰ do 0,5‰ we krwi. Sąd Odwoławczy nie mógłby więc zmienić tych ustaleń na niekorzyść obwinionego, gdyby nawet po uzupełnieniu postępowania dowodowego o uzupełniającą opinię toksykologiczną okazało się, że zawartość THC 1,5 ng/ml odpowiada stężeniu alkoholu we krwi od 0,2‰ do 0,5‰ – byłaby to bowiem zmiana ustaleń na niekorzyść obwinionego, skoro Sąd meriti ustalił, że zawartość THC mogła też być porównywalna ze stężeniem alkoholu 0,01‰ do 0,2‰ alkoholu we krwi.

W związku z powyższym Sąd odwoławczy nie uchylił wyroku z jednoczesnym przekazaniem sprawy do ponownego rozpoznania, lecz zmienił w całości zaskarżony wyrok i uniewinnił obwinionego od zarzuconego mu czynu.

Zatem odnosząc się do drugiego z cytatów powołanych na wstępie – w tym przypadku obrona w z góry przegranej sprawie zakończyła się pełnym sukcesem, choć nic na to nie wskazywało…

Źródła:

Roman Wachowiak, „Aktualne możliwości diagnostyczno-interpretacyjne w opiniowaniu sądowo-lekarskim wpływu wybranych związków psychoaktywnych na zdolność psychomotoryczną człowieka”, 2009 r., opracowanie na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Franjo Grotenhermen i inni, “Developing Science-Based Per Se Limits for Driving under the Influence of Cannabis (DUIC).

Independent Drug Monitoring Unit “The Significance of Blood & Urine Test Results”.

Paul Armentano, “Should Per Se Limits Be Imposed for Cannabis? Equatig Cannabinoid Blood Concentrations with Actual Driver Impairment: Practical Limitations and Concerns”, Humboldt Journal of Social Relations 2013.

Gisela Skopp, Lucia Pötsch, „Cannabinoid Concentrations in Spot Serum Samples 24-48 Hours After Discontinuation of Cannabis Smoking”, Journal of Analytical Toxicology, Vol. 32, Marzec 2008.

4 komentarze do “Prowadzenie pojazdu po użyciu marihuany – art. 87 §1 k.w.”

  1. Gratuluje wygranej sprawy i dociekliwości w dochodzeniu do prawdy, a także wykazania niekompetencji sadu rejonowego.
    Oczywiście jazdę pod wpływem narkotyków stanowczo potępiam.

    1. Dziękuję za uznanie, w moim przekonaniu nie była to jednak jakaś szczególna dociekliwość w dochodzeniu do prawdy, a po prostu wypełnienie roli obrońcy do końca (chociaż jak napisałem, apelację sporządzono głównie dla zasady – mimo utrwalonej, ale nietrafnej w ocenie obrońcy linii orzeczniczej w takich sprawach).
      Natomiast to, że sprawa zakończyła się sukcesem to głównie zasługa Sądu Okręgowego, który rozpoznając apelację dokonał prawidłowej wykładni przepisu prawa materialnego – i to pomimo „utartych schematów orzeczniczych”.
      Nie oceniałbym też rozstrzygnięcia Sądu Rejonowego w kategoriach niekompetencji, tylko co najwyżej konformizmu mocno uzasadnionego właśnie dominującą błędną wykładnią przepisu art. 87 kodeksu wykroczeń.
      Zobaczmy jednak, czy nowy kierunek orzekania utrwali się, bo to jest chyba w tym momencie najważniejsze ;-)))

    1. Zasadniczo taki sam jak koszt obrony w sprawie o wykroczenie w Krakowie (czyli zależny od nakładu pracy oraz ilości czasu spędzonej na przesłuchaniach i w Sądzie, a także wszelkich innych niezbędnych nakładów – abstrakcyjnie jest to naprawdę trudne do określenia – zaryzykować można stwierdzenie, że w najbardziej typowych przypadkach jest to koszt w granicach 500-2500 zł netto).
      W przypadkach znacznego oddalenia od Krakowa miejsca prowadzenia sprawy o wykroczenie (tu Trójmiasta) niestety sumaryczne koszty wzrosną o wydatki związane z dojazdem na każdą czynność procesową (i mogą przekroczyć „właściwe” koszty prowadzenia sprawy).
      Z tego względu sugerowałbym zasięgnięcie informacji u adwokata wykonującego zawód w okręgu sądu właściwego do rozpoznania sprawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.