Film



15 maja 1928 r. odbył się przedpremierowy testowy pokaz amerykańskiego filmu animowanego "Plane Crazy", (pierwotnie niemego, udźwiękowionego w 1929 r.) pierwszego filmu z Mickey Mouse.

Original Poster to the 1929 Cartoon, Plane Crazy

Plakat filmu "Plane Crazy". 17 .03.1929

Walt DIsney Productions

Domena publiczna, via Wikimedia Commons



Nie jestem fanem seriali (z nielicznymi wyjątkami), ale „Heweliusza” warto zobaczyć. Film katastroficzny, obrazek z epoki (polskie lata 90), nawet elementy dramatu sądowego (postępowanie przed Izbą morską w przedmiocie przyczyn katastrofy), może tylko o parę za dużo wątków o charakterze teorii spiskowych (w zasadzie nie są potrzebne, żeby wyjaśnić z dużym  prawdopodobieństwem, co się stało). Dobra realizacja.


W smutnych okolicznościach trzeba sobie przypomnieć „Mavericka” (1994), a zwłaszcza rolę wodza Josepha. Jak mówił nieodżałowany Graham Greene (1952-2025): „Rdzenni mieszkańcy Ameryki mają niesamowite poczucie humoru. Śmiejemy się przez połowę swojego życia”…


„The Highwaymen” (reż. John Lee Hancock) to degloryfikacja skrajnie romantycznej wersji historii Clyde’a Barrowa (1909-1934) i Bonnie Parker (1910-1934), najbardziej utrwalonej przez film Arthura Penna Bonnie and Clyde z 1967 r.

Film Netflixa to realistyczna (tym razem) opowieść o egzekutorach prawa, w której Bonnie i Clyde nie są romantycznymi bohaterami walczącymi z systemem, lecz bezwzględnymi przestępcami, których dla dobra społeczeństwa należy wyeliminować w jedyny możliwy sposób. Oczywiście dokonać tego może tylko grupa pościgowa pod dowództwem byłego członka Texas Rangers..


„Masters of the Air” – serial wyprodukowany przez Stevena Spielberga i Toma Hanksa. Nie ma się co łudzić, nie jest to poziom Band of Brothers z 2001 r., ale biorąc pod uwagę współczesne produkcje, w tym w szczególności te wojenne nie jest źle. Oczywiście jak zauważyli dwudziestoletni weterani drugiej wojny światowej sceny lotnicze są pełne CGA (niestety producenci nie dysponowali setkami B-17, aby odtworzyć walczące formacje), a postaci lotników USAAF I RAF mocno przerysowane – mimo tego całość da się oglądnąć.

Cóż, jak wiadomo filmy historyczne często więcej mówią nam o czasach w których powstały niż o tych, których dotyczą. Battle Of England Guya Hamiltona z 1969 r. też ma pewne śmieszności dla miłośników historii lotnictwa (użyto maszyn w wersjach późniejszych niż te używane w 1940 r., stworzono mocno nierealne efekty eksplozji w powietrzu) i stereotypowe postaci (choćby złowrogi baron von Richter w wykonaniu Curda Jürgensa), ale nikt normalny nie kwestionuje, że to kanon kina wojennego…


„Closed Circuit” (2013, reż. John Crowley) – film dość stary, ale warto zobaczyć (mimo mieszanych opinii krytyki, ogląda się to całkiem, całkiem). Przewidywalne problemy wynikające ze starcia się zasad systemu państwa prawa z rzekomymi kwestiami bezpieczeństwa państwa (dowody w procesie karnym oparte na tajnych materiałach służb). Prawnicy oskarżonego o udział w zamachu terrorystycznym muszą skorzystać z materiałów niejawnych  MI5, początkowo próbując zapewnić oskarżonemu uczciwy proces, a potem bezpieczeństwo głównemu świadkowi. Jak się okazuje, funkcjonariusze MI5 okazują się tak niesympatyczni i zdemoralizowani (a przy tym skuteczni nade wszystko w tuszowaniu swoich niepowodzeń ;-))), że cyniczni prawnicy sądowi jawią się przy nich jako osoby prawe i z zasadami….

adwokat Łukasz Sobaniak